Gravelowy Dolny Śląsk

3.06.2022

W rywalizacji o miano najbardziej rowerowego regionu w Polsce mało który mógłby pochwalić się tyloma argumentami co Dolny Śląsk. Jednakże, biorąc pod uwagę tylko samą tylko Ziemię Kłodzką – musimy bezapelacyjne przyznać, królowa jest tylko jedna.

Skupmy się jednak na wciąż niszowej, ale lawinowo zyskującej na popularności odmianie kolarstwa – uwaga, słowo klucz to gravel, a szukając polskich odpowieników: kolarstwa szutrowego, przygodowego, a także romantycznego. Tak wiele określeń jak jego interpretacji. Co warte zauważenia nie są to już tylko marketingowe zabiegi producentów, czy żartobliwe zwroty użytkowników. Rowery gravelowe zajmują kluczowe miejsce w ofercie czołowych producentów jednośladów. Co więcej, gravele zostały oficjalnie uznane przez UCI (Międzynarodowa Unia Kolarska) na co dowodem jest organizacja w 2022 roku cyklu wyścigów szutrowych na całym świecie. Czego nie możemy w tym miejscu nie zaznaczyć – jeden z nich, odbędzie się na Dolnym Śląsku, 18 czerwca w Świeradowie Zdroju!

Inne argumenty przemawiające za popularyzacją tego rodzaju aktywności rowerowej jest rozkwitający rynek bikepackingu i turystyki rowerowej. Gravele są już na etapie projektowania przystosowane do transportu toreb, bagażników, błotników czy akcesoriów nie mniej niż rowery trekkingowe, ale z zachowaniem sportowego charakteru rowerów szosowych i charakterystycznej dla tego segmentu – kierownicy z barankiem.

Przechodząc do meritum. Ziemia Kłodzka to oczywiście Singletrack Glacensis, trasy enduro, bikeparki, a również górskie serpentyny uwielbiane przez szoszowców. To jednak nie wszystko. To także setki kilometrów szlaków rowerowych poprowadzonych przez góry i kotlinę, wyznaczonych po każdej możliwej nawierzchni. Gravele rozwijają na nich skrzydła dzięki możliwości łączenia tych wszystkich elementów. Wyjazd z centrum miasta po bruku – bardzo proszę. Nieutrzymywana, zapomniana i  dziurawa jak sito górska asfaltówka – dlaczego nie? Wspinaczka szutrową leśną drogą, dojazdy pożarowe – idealnie! A jak będzie trzeba to zjedziemy ekspresowo górską serpentyną z gracją „kolarzówki” z powrotem w dół, do miasta.

Gravel staje się tak bardzo popularny, ponieważ daje poczucie wolności i nie ogranicza użytkowników do jednego rodzaju nawierzchni. Gravel jest „do wszystkiego i do niczego” i dlatego jest tak wdzięczny i uniwerslany – użytkowany nawet jako jedyny rower. Wybierając się na wycieczkę rowerową po tej konkretnej części Dolnego Śląska (Ziemi Kłodzkiej) na gravelu możemy wjechać praktycznie wszędzie. Od Schroniska na Śnieżniku – gdzie od kilku lat prowadzi bardzo dobrze utrzymana szutrówka, po wyremontowaną Autostradę Sudecką do Zieleńca i dalej w kierunku Międzylesia. Możliwości przecinania Kotliny Kłodzkiej od strony Masywu Śnieżnika do Gór Bystrzyckich i Orlickich oraz odwrotnie jest bardzo dużo. Najczęściej w okolicy popularnych kurortów takich jak Sienna (Czarna Góra), czy Zieleniec asfalty są idealnie gładkie, ale najlepsze widoki i najmniejsze natężenie ruchu turystycznego jest poza nimi. A tam prowadzą już tylko drogi szutrowe, gruntowe, polne i singletracki. Dla gravela żadna z nich nie jest problemem. Co więcej nawet na odcinkach singli prowadzących pod górę lekkie i sztywne rowery są znacznie szybsze niż ciężkie i amortyzowane fulle. Mając do dyspozycji tego typu rower z uśmiechem pokonujemy dowolne wyznaczone szlaki, a także liczne drogi polne i gruntowe. Mówiąc wprost, eksplorujemy, jedziemy gdzie nas wzrok poniesie. Oczywiście warunkiem jazdy po jako takiej drodze, bez offroad’u.

Jak bardzo urokliwe są takie miejsca przekonać mogli się uczestnicy ostatniego Gravel Camp organizowanego w Spalonej. Drugiego dnia obozu, jadąc od Dolnej Moravy w Czechach wspinali się stromym podjazdem w kierunku Jodłowa. Po odbiciu z drogi asfaltowej w Jodłowie wjechali na rozległe pastwiska położone pomiędzy Goworowem, Jodłowem i Szklarnią. Widoki na Masyw Śnieżnika, Trójmorski Wierch z jednej strony i panoramę Kotliny Kłodzkiej z Międzylesiem po drugiej został nie tylko uwieczniony na zdjęciach, a także zapamiętany na długo.

W wyjazdach gravelowych nie chodzi jednak o same trasy. One nie muszą być specjalnie przygotowane. Im mniej ingerencji w nie tym lepiej. Gravelowcy oczekują naturalnego i tym samym unikatowego charakteru danego regionu. Kto był ten wie, że położenie i historia Dolnego Śląska są przebogate w tego rodzaju atrakcje. Architektura Sudecka, liczne pałace, zamki i pozostałości architektury II wojny światowej dają cały przekrój i różnorodność zabytków. Tereny rolnicze i wyludniające się wsie, lokalni mieszkańcy, folklor. Do tego spektakularne widoki z pobliskich wzniesień i gór na popularną Kotlinę Kłodzką. Kolejnym istotnym elementem jest baza noclegowa i gastronomiczna. W ostatnich latach również za sprawą rozwoju turystyki rowerowej jest z tym coraz lepiej. Pensjonaty i hotele są otwarte na cyklistów. Nie tylko otwierają szeroko swoje drzwi dla właścicieli i ich jednośladów, a także przygotowują niezbędne zaplecze techniczne do utrzymania i serwisu rowerów.

Przyjeżdżając gravelem na Ziemię Kłodzką można liczyć na zróżnicowany poziom trudności tras i nawet przy tych najłatwiejszych na mnóstwo atrakcji towarzyszących jeździe. Dla wymagających i wprawionych rowerzystów jest to raj do łapania przewyższeń i bicia rekordów na zjazdach. Dla rekreacyjnych kolarzy znajdzie się mnóstwo kawiarenek i schronisk przy nieruchliwych i bezpiecznych asfaltowych drogach. Istotnym udogodnieniem jest szybkie i komfortowe połączenie Kolejami Dolnośląskimi z Wrocławiem. Pociągi są nowoczesne i dostosowane do transportu rowerów. Połączenia przewidują dojazd aż do Lichkova w Czechach, z którego można bardzo malowniczymi trasami dojechać do Międzygórza lub w drugą stronę w Góry Orlickie.